unity. part 5

wersja polska poniżej
part 1 part 2 part 3 part 4

Why Not Now?

Well, if God can do this, if God can effect an ecumenical reunion, why not now?  Why does he delay?  God never delays.  Well then if the teachings of the Church are true, why doesn’t God convince Protestants of those truths?  I think the reason is spiritual and personal, more than theological.

Why should God let Protestants become Catholics when many Protestants, perhaps most, already know Christ more intimately and personally than many Catholics, perhaps most!  How can God lead Protestants home to the fullness of faith in the Catholic Church until the Catholic Church becomes that fullness that they knew as Protestants plus more, not any less!  When Catholics know Christ better than Protestants do, when Catholics are better Protestants than Protestants, then Protestants will become Catholics in order to become better Protestants!

When Catholics are evangelized, Protestants will be sacramentalized.  But not before!  Evangelizing comes first.

So I think we Catholics have to change first.  But that change involves not the slightest compromising with anything Catholic: no dumbing down of the faith and no addition from without, no paganization nor secularization nor negation not weakening.  Only a rediscovery of our own essence from within.  Frankly, it is the Protestants who are going to have to add to the doctrines they rejected by seeing them differently.  What we have to add, or rather, rediscover is something even more important then doctrines: namely the relationship that we have neglected.  A truer relationship with a person is even more important than a truer concept about him.  So that point will probably make many Protestants cheer.

But any good Protestant who is hearing this ought to protest one thing I said a few moments ago: namely that Protestantism is essentially a protest movement, essentially negative.  Protestants defend Protestantism as essentially positive.  Why?  Not because it doesn’t have a pope or Transubstantiation or purgatory or rosary, that is negative.  But because it knows Christ, because its essence is the absolute all-sufficiency of Christ.

But that means that good Protestants are Protestants for exactly the same good reason that good Catholics are Catholic: out of fidelity to Christ.  So if the Protestant and the Catholic are both totally sincere about this Christocentrism, If both sections of Christ’s orchestra want only to follow the baton of Christ the one conductor, and if they never yield on this holy fanaticism of love and loyalty to Christ, then they will play in harmony.  For we know that Christ’s will is harmony, and unity.  Look at that most intimate glimpse of the inner life of the Trinity that we have in Scripture: Christ’s high priestly prayer to His Father just before His death in John 17.  Unity is central to it.  Departure from Christ was the fundamental cause of the Church’s tragic divisions in the first place.  Another word for departure from Christ is “sin.”  Therefore, return to Christ will be the cause of the Church’s return to unity.  That is simple logic.  I could put that into a syllogism.  It is also simple sanity and sanctity.  Another word for “return to Christ” is “sanctity.”

When bishops and theologians become saints, then Catholics will become Evangelicals and Evangelicals will become Catholics.  When both Protestants and Catholics become saints they will become one.  For a saint means only an “alter Christos,” another Christ, a little Christ, and Christ is not divided.  Christ’s body is not divided.  When Christ comes at the end of the world to marry His Church, He will not be a polygamist.  The Church will not be His harem.

Taken from Ecumenism without compromise by Peter Kreeft

Dlaczego nie teraz?

Jeżeli więc Bóg może to uczynić, jeżeli Bóg może wpłynąć na zjednoczenie ekumeniczne, dlczeo nie miałby uczynić tego teraz? Dlaczego zwleka? Bóg nigdy nie zwleka. Jeżeli więc nauczanie kościoła jest prawdziwe, dlaczego Bóg nie przekona protestantów do tych prawd? Sądzę, że przyczyna tkwi bardziej w sprawach duchowychi osobistych, niż w teologicznych.

Dlaczego Bóg miałby pozwolić protestantom stać się katolikami, kiedy to protestanci, a prawdopodobnie przynajmniej większość z nich, zna Chrystusa bliżej i bardziej osobiście niż wielu katolików, a prawdopodobnie niż większość z nich! Jak Bóg miałby prowadzić prostestantów do domu, do pełni wiary w kościele katolickim, jeżeli kościół katolicki nie jest pełnią przez nich poznaną wcześniej plus czymś więcej, a nie mniej! Kiedy katolicy znają Chrystusa bliżej niż protestanci, kiedy katolicy bądą lepszymi protestantami niż sami protestanci, wtedy protestanci staną się katolikami, aby zostać jeszcze lepszymi protestantami!

Kiedy katolicy będą ewangelizowani, protestanci będą “sakramentalizowani”, lecz nie wcześniej!  Ewangelizacja musi być pierwsza.

Myślę więc, że to my, katolicy musimy się zmienić jako pierwsi. Zmiana ta nie zawiera jakiegokolwiek kompromisu ze strony katolicyzmu: żadnego ogłupiania wiary, żadnych dodatków, żadnego pogaństwa ani sekularyzacji ani też negacji lub osłabiania. Tylko ponowne odkrywanie naszej istoty od wewnątrz. Mówiąc szczerze, to protestanci będą musieli dodać parę wcześniej odrzuconych doktryn, które rozumieli inaczej. Co my musimy dodać, lub raczej, odkryć na nowo jest ważniejsze niż doktryny: relację, którą zaniedbaliśmy. Prawdziwsza relacja z osobą jest ważniejsza, niż prawdziwsza idea na temat tej osoby. Ten punkt na pewno zadowoli wielu protestantów.

Lecz każdy porządny słyszący to protestant powinien zaprotestować przeciwko jednej rzeczy, o której wspomniałem: a mianowicie przeciwko temu, że protestantyzm jest zasadniczo ruchem protestującym, zasadniczo więc negatywnym. Protestanci bronią protestantyzmu jako zasadniczo pozytywnego. Dlaczego? Nie dlatego, że nie posiadają papieża, transubstancjacji, czyśćca czy różańca, gdyż są to elementy negatywne. Ale dlatego, że znają Chrystusa, gdyż istotą protestantyzmu jest samowystarczalność Chrystusa.

Oznacza to więc jednak, że dobrzy protestanci są protestantami z tego samego powodu, z którego katolicy są katolikami: z powodu wierności Chrystusowi. Jeżeli więc zarówno protestant jak i katolik są szczerze chrystocentryczni, jeżeli obie sekcje orkiestry Chrystusa pragną podążać za batutą Chrystusa, jedynego dyrygenta, i jeżeli nigdy nie mają zamiaru poddać się w tym świętym fanatyźmie miłości i lojalności względem Chrystusa, zagrają harmonijnie. Wiemy przecież, że wolą Chrystusa jest harmonia i jedność. Popatrzmy na najbardziej intymny moment życia wewnętrznego Trójcy opisanego w Piśmie św.: modlitwa Chrystusa, najwyższego kapłana, skierowana ku Ojcu, tuż przed śmiercią w Ewangelii Jana 17. Jedność jest tutaj w centrum. Odejście od Chrystusa było główną przyczyną tragicznych podziałów kościoła. Innym słowem na odejście jest “grzech”. Dlatego też, powrót do Chrystusa będzie przyczyną ponownego zjednoczenia. Taka prosta logika. Mógłbym to ująć syllogizmem. Jest to również prosta trzeźwość i świętość. Innym słowem na “powrót do Chrystusa” jest “świętość”.

Kiedy biskupi i teologowie stają się świętymi, wtedy katolicy staną się ewangelikalistami a ewangelikaliści staną się katolikami. Kiedy protestanci i katolicy zostaną świętymi, wtedy będą jednym. Gdyż święty to nic innego jak “alter Christos”, kolejny Chrystus, mały Chrystus, a Chrystus nie jest podzielony. Ciało Chrystusa nie jest podzielone. Kiedy Chrystus przyjdzie przy końcu czasów aby poślubić Swój kościół, nie będzie poligamistą. Kościół nie będzie Jego haremem.

Share this Post

Advertisements

unity.part 4

wersja polska poniżej

part 1 part 2 part 3

A Surprising Clue

But reunion without compromise between Catholics and Protestants still seems impossible.  Yet, here’s a surprising clue that it may be possible after all: the main point of what I said in the last few minutes “Jesus only,” “the all sufficiency of Christ,” that’s the essential Protestant point and it was just made by me, a Catholic.

That point seems to be an essential dividing point for Catholicism seems to Protestants to violate that point.  Catholicism seems to Protestants to be “Christ plus paganism,” “the Ark plus the barnacles,” or “Christ plus many human traditions and historical accretions,” “Christ plus the pope,” “Christ plus Mary,” whatever.  The most serious Protestant objection to Catholicism as a religion, not just as a theology, is that it violates the scriptural teaching of the all sufficiency of Christ, the teaching that there is one mediator between God and man, the man Christ Jesus.

To Protestants, Catholicism seems to add other mediaries, other intermediaries between man and Christ: Mary, the saints, the Church, Sacraments, priests, human traditions.

But I suggest that if Protestants make just one single adjustment in their vision, they will see the possibility of reunion.  Not just theologically, but more deeply religiously and spiritually, without any compromise at all.  And that one adjustment is not to see Christ in any different way at all, but to see the Church in a different way.  Not as an obstacle between us and Christ, not even as an intermediary between us and Christ, but as the very body of Christ Himself.

And why would they make that adjustment?  Well, which of these two concepts of the Church is the scriptural way of seeing it?  Come on, answer honestly.  You read the Bible and isn’t the Bible the supreme authority for any Protestant?  Once Protestants see the Church’s identity, they can love her instead of fearing her because the body of Christ is Christ as your body is you.  It’s not an alien, it’s not an obstacle.  How can your own body be an obstacle?  How Gnostic!  The body is not your prison house, or your coffin, or your punishment.  It’s not even your tool, or your clothing, or your house.  It’s not This Old House.  It’s you.  Although it’s not the whole you.  It’s not your head, or your soul.  The same is true of Christ’s body which is what the New Testament calls the Church.  It is Christ.  Though it’s not the whole Christ.  He is her head.  And the Holy Spirit is her soul.

Protestants will not and should not stop protesting against the Catholic Church until they see the totally Christocentric character of her and all her teachings.  Sometimes, the understanding of the Church’s Christocentrism can be the key to understanding the Christocentric nature of each of the Church’s teachings.  And sometimes, it works the other way around.  Doctrine by doctrine, yielding its Christocentric treasure at the heart as it is more deeply explored and understood.  As Christ the teacher appears at the heart of each of the Church’s teachings.  I know a number of Protestants who have read the Church’s new Catechism and had been amazed at how consistently Christocentric everything in it is.  And unless Protestants see this, how could they think of reunion with Catholics?  And how can they see this, unless Catholics show it to them?  And how can Catholics show it to them, unless they see it themselves?  And how can they see it, unless they have a teacher, a preacher?  As it is written, “How beautiful upon the mountains are the feet of them that preach the good news.”

In this light, it seems to me, clearly Providential that God has raised up for our time, the time of the end of the second millennium, the millennium of Christian disunity, and the beginning of the third millennium, hopefully the millennium of Christian re-unity, has raised up John Paul the Great.  The most Christocentric pope of modern times, probably of all times.  The most ecumenical pope of all times, and yet one who is totally and traditionally and enthusiastically Catholic.  Is the pope Catholic?  There have been times in the Church’s dark history when that joke was not funny.  Today it’s funny.

Taken from Ecumenism without compromise by Peter Kreeft

Zaskakująca wskazówka

Bezkompromisowe zjednoczenie protestantów i katolików nadal wydaje się jednak niemożliwe. Lecz tutaj właśnie znajdujemy zaskakującą wskazówkę, która jest w stanie umożliwić ponowne połączenie: główny punkt, o którym mówiłem w ostatnich minutach, “tylko Jezus”,  “samowystarczalność Jezusa”, jako istotny punkt protestancki, a ja – katolik właśnie go poruszam.

Kwestia ta wydaje się być zasadniczym punktem dzielącym, gdyż katolicyzm wg protestantów zaburza ten stan. Katolicyzm wydaje się dla protestantów być “Chrystusem z dodatkiem pogaństwa”, “arką z dolepionymi skorupiakami”, czy “Chrystusem z ludzkimi tradycjami i historycznymi nawarstwieniami”, “Chrystusem z papieżem”, “Chrystusem z Maryją” itp. Głównym zarzutem protestanckim co do religii katolickiej, nie tylko jako teologii, jest naruszenie biblijnego nauczania na temat samowystarczalności Chrystusa i wyłączności pośrednictwa Jezusa Chrystusa pomiędzy Bogiem a czlowiekiem.

Dla protestantów katolicyzm wydaje się dorzucać innych pośredników pomiędzy czlowiekiem a Chrystusem: Maryję, świętych, kościół, sakramenty, księży, tradycje ludzkie.

Lecz pozwolę sobie zasugerować protestantom jedną korektę do ich sposobu postrzegania, dzięki której ujrzą możliwość zjednoczenia. Nie tylko w sensie teologicznym, lecz w głębszym religijnym i duchowym, bez wymaganych żadnych kompromisów. Zmiana ta nie dotyczy postrzegania Chrystusa w innym świetle, lecz postrzegania kościoła na nowy sposób. Mianowicie nie jako przeszkody stojącej pomiędzy nami a Chrystusem, nie jako pośrednika pomiędzy nami  a Chrystusem, lecz jako prawdziwego ciała samego Chrystusa.

Dlaczego mieliby oni przystać na taką zmianę? Zauważmy, która z tych dwóch koncepcji kościoła jest obrazem biblijnym? Bądźmy przy tym szczerzy. Czytasz Biblię i czyż nie jest ona najwyższym autorytetem dla każdego protestanta? Kiedy protestanci ujrzą charakter kościoła, zaczną go kochać zamiast się go bać, gdyż ciało Chrystusa jest Chrystusem, tak jak twoje ciało jest tobą. Nie jest kimś obcym, ani nie jest przeszkodą. Jak twoje własne ciało mogłoby być przeszkodą? Byłaby to gnoza! Twoje ciało nie jest więzieniem, trumną czy też karą. Nie jest nawet twoim narzędziem, odzieniem, czy mieszkaniem. Jest tobą. Jakkolwiek nie pełnią ciebie. Nie jest twoją głową lub duszą. Taka sama prawda może być powiedziana o ciele Chrystusa, które w Nowym Testamencie jest nazwane kościołem. Kościół to Chrystus. Jakkolwiek to nie pełnia Chrystusa. On jest jego głową, a Duch święty jest jego duszą.

Prostestanci nie przestaną i nie powinni protestować przeciwko kościołowi katolickiemu dopóki nie ujrzą całkowicie chrystocentrycznego charakteru i całego nauczania kościoła. Niekiedy zrozumienie chrystocentryzmu kościoła może być kluczem do zrozumienia chrystocentrycznej natury całego nauczania w kościele katolickim. Niekiedy również działa to w drugą stronę. Rozważając w sercu dogmat po dogmacie, poddając go chrystocentrycznej zasadzie, dochodzi się do głębszego zrozumienia. Chrystus nauczyciel staje się widoczny w sercu każdego nauczania kościoła. Znam wielu protestantów, którzy po przeczytaniu katechizmu kościoła katolickiego ze zdziwieniem ujrzeli chrystocentryczną konsekwencję wszystkiego, co tam zawarte.  A jakże protestanci mieliby myśleć o zjednoczeniu z katolikami, jeżeli tego nie ujrzą? A jakże katolicy mieliby na to wskazać, skoro sami tego nie widzą? A jakże mieliby to ujrzeć, skoro nie mają nauczyciela, kaznodzieji? Jak jest napisane: “Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę!

Ujmując to zagadnienie w tym świetle, wydaje mi się, że w sposób opatrznościowy sam Bóg spowodował, że w naszych czasach końca drugiego milenium, które charakteryzowało się podziałem, i na początku trzeciego milenium, z nadzieją na milenium zjednoczenia chrześcijańskiego, Bóg powołał Jana Pawła Wielkiego. Najbardziej chrystocentrycznego papieża czasów współczesnych, a prawdopodobnie w całej historii. Najbardziej otwartego na ekumenię, a jednocześnie całkowicie tradycyjnego i entuzjastycznie katolickiego.  Czy papież jest katolikiem? W ciemnych fragmentach historii kościoła bywało, że taki żart nie był wcale śmieszny. Dzisiaj jest.

Share this Post

unity. part 3

wersja polska poniżej

part 1

part 2

664713_b5ea2419a6Common Ground

So the reunion must be on Catholic grounds.  That is, complete, universal grounds.  That is the essentially and distinctively Catholic point: essential Catholic point and it is non-negotiable for any faithful Catholic.

But at the same time, reunion must be on Protestant grounds.  And these are equally non-negotiable.  What I mean by that is the essentially and distinctively Protestant point: the central Protestant point seems to be the opposite of the Catholic one, namely the simple all sufficiency of Christ alone.  Jesus only.  Jesus plus nothing.  Jesus straight, not mixed drink.  If reunion is possible, that is its only foundation.  The Church’s one foundation is Jesus Christ her Lord.

Now of course that doesn’t have to mean, and it shouldn’t mean “no creed but Christ” or “Jesus only and therefore no Church” or “Jesus only therefore no Sacraments” for most Protestants do have a creed and a church and sacraments.

So perhaps those two central points already overlap a bit, or more than a bit.  In fact they overlap so much that we can say, without trickery, that the whole reason for being a Catholic is to be the best possible evangelical Protestant.

What I mean by that strange statement is that the essence of evangelical Protestantism is to be one with Christ, to meet Christ, and that’s the best reason to be a Catholic.  That’s the reason for the Mass, and the Eucharist, namely the Protestant thing of meeting Christ.  That’s the whole point of the Catholic thing of the Church, and of the Sacraments and of the Saints and all of the rest.  Take the Eucharist.  Christ is no great because of the Eucharist, the Eucharist is great because of Christ.  We Catholics don’t try to squeeze Christ out of the Church like orange juice out of an orange, Christ gave us the Church.  We got the Church from Christ first of all.  Only then do we get Christ from the Church because He put Himself into her.  The Church is the servant, the messenger.  The Church is Christ’s body, but the body is the head’s body.  We don’t idolize anything.  Protestants accuse Catholics of idolatry, ecclesiolatry, sacramentiology, Mariolatry, Christ is the only “idol.”  The total “idola” or “icon” or “image” of God.  We do not idolize, for instance, the doctrine of the Real Presence.  It’s only a doctrine, though it’s a true doctrine.  We worship Christ not doctrines about Christ.  The Real Presence is the real presence of Christ.  Christ alone is the absolute everywhere in Catholicism.  Mary for instance, is holy only because of her relationship to Christ.  She gave us Him by freely consenting to be His mother.  And He gave us her, from the Cross.  “Behold, your mother.”

wersja polska

Wspólna płaszczyzna

część 1

część 2

Zjednoczenie więc musi nastąpić na podłożu katolickim. Czyli na powszechnym i pełnym. Jest to istotny i wyróżniający się katolicki punkt: nienegocjowlany dla żadnego wiernego katolika.

Jednocześnie jednak zjednoczenie musi nastąpić na płaszczyźnie protestanckiej. I ta jest również nienegocjowalna. Co rozumiem pod tym pojęciem jest istotą i charakterystycznym punktem protestanckim, który wydaje się stać w opozycji do katlickiego, głównie odnosząc się do samowystarczalności Chrystusa. Tylko Jezus. Jezus plus nic. Czysty Jezus, bez domieszek. Jeżeli zjednoczenie jest możliwe, to tylko to  może być fundamentem. Fundamentem kościoła jest Jezus Chrystus, jego Pan.

Oczywiście nie musi i nie powinno to oznaczać wyboru “Chrystusa, lecz bez credo (ustalonego wyznania wiary) lub “tylko Jezusa, bez kościoła” lub “tylko Jezusa bez sakramentów”, gdyż większość protestantów posiada credo, kościół i sakramenty.

Być może więc te dwa główne punkty nieco się zazębiają, a może są bliżej niż myślimy. Tak naprawdę to zazębiają się one tak bardzo, że możnaby użyć stwierdzenia, bez uciekania się do podstępu, że główną przyczyną bycia katolikiem jest bycie jak najlepszym ewangelikalnym protestantem.

Tym dziwnym stwierdzeniem chciałbym wyrazić, że istotą protestantyzmu ewangelikalnego jest zjednoczenie z Chrystusem, spotkanie z Chrystusem, a to jest przecież główną przyczyną bycia katolikiem. To jest powodem sprawowania Mszy św. i Eucharystii, a mianowicie protestancki sposób na spotkanie Chrystusa. Jest to główny powód katolickości kościoła, sakramentów, świętych i całej reszty. Weźmy Eucharystię. Chrystus nie jest wspaniały z powodu Eucharystii, lecz to Eucharystia jest wspaniała z powodu Chrystusa. My, katolicy nie próbujemy wycisnąć Chrystusa z kościoła jak soku z pomarańczy, gdyż Chrystus dał nam kościół. Najpierw otrzymaliśmy kościół od Chrystusa. Dopiero potem otrzymaliśmy Chrystusa przez kościół, gdyż On sam w nim się umieścił. Kościół jest sługą, posłańcem. Kościół jest ciałem Chrystusa, lecz ciało to jest ciałem głowy. Nie ubóstwiamy niczego. Protestanci zarzucają katolikom bałwochwalstwo, przebóstwienie kościoła, uwielbianie sakramentów i Maryji. Chrystus jest jedynymidolem“. Totalnymbóstwem“, “ikoną“, “obrazem” Boga. Nie czcimy na przykład dogmatu o prawdziwej (realnej) obecności Chrystusa w Eucharystii. Jest to tylko dogmat, choć jest prawdziwy. Czcimy Jezusa, a nie dogmaty o Nim. Prawdziwa obecność jest prawdziwą obecnością Chrystusa. Sam Chrystus i tylko On jest absolutnie wszystkim w katolicyźmie. Maryja na przykład  jest świętą tylko z powodu relacji jaką miała z Chrystusem. Dała nam Jego poprzez dobrowolne przyzwolenie na zostanie Jego matką. A On dał nam, wymawiając na krzyżuowa: “Oto matka twoja“.

This was the third part from article by Peter Kreeft titled “Ecumenism Without Compromise”

Jest to trzecia część artykułu Petera Kreefta zatytułowanego “Ekumenizm bez kompromisów”

Share this Post

unity. part 2

wersja polska poniżej

read part 1

2305098495_f1dc6f4545Golden key

There is a golden key!  His name is Jesus Christ.  We can’t do it.  And He can.  We must be very clear about those two truths.  The main reason it hasn’t happened is that we do not fully believe both those two truths.

Christ Himself is the most powerful source of reunion in the world because it comes not from the world but from Heaven.  And He will have His way with us sooner or later, one way or another.  We don’t know whether it’s going to be sooner or later, and we don’t know if it will come by one way or by another.  But we do know that it will come because it is his will.  We don’t know when and we don’t know how, but we know who.

Pope John Paul II has voiced the bold hope that as the first thousand years of Christian history were the millennium of Christian unity, and the second thousand years were the millennium of Christian disunity, 1054, 1517, and the over twenty-thousand denominations that came from 1517, so the third thousand years may be the millennium of Christian re-unity, reunification.

But how?  The deepest division is obviously between Catholics and Protestants, for the Eastern Orthodox Churches have all remained one, not split into twenty-thousand in creed, code, or cult.  They have preserved the fullness of Catholic faith.  Except for universal papal authority, but that has changed its form quite a bit throughout Christian history, though not its reality, and it can change again.  The pope himself explicitly said that in Ut Unum Sint.  But how can Catholics and Protestants achieve reunion?  I will prescind entirely from the question whether Anglicans are Catholics, Protestants, both, or neither.  Well it cannot be by yielding or weakening or compromising one iota of divinely revealed truth!

All the serious differences between Protestants and Catholics concern how much territory this category of divinely revealed truth covers.  For instance, the Church’s doctrines about Mary, and the saints, and the seven Sacraments, and Transubstantiation, and purgatory, Catholics accept them because they believe they are true and divinely revealed.  Protestants reject them because they believe they are not true and not divinely revealed.  Protestants say Catholics believe too much.  Catholics say Protestants believe too little.  Protestants say the Church added to Christ’s original, pure and simple revelation in the New Testament.  Protestantism is thus Catholicism stripped down: the Catholic Ark with what Protestants claim are the non-scriptural barnacles scraped off of it.

When I was at Calvin College and investigating things Catholic and falling in love with them and feeling guilty about it, because this was the wrong church, I took a course in church history to try to get things clear.  And the very first day of the course, the wise-old professor said, “What is the Church?”  And we were all just freshman, we didn’t know for nothing so nobody answered.  So he said, “Well, you’re going to meet a Roman Catholic someday and he’s going to say, ‘You’re in the wrong church!  You’re a Calvinist, you’re in the church John Calvin founded 500 years ago.  We’re in the church Jesus Christ founded 2000 years ago.’  What do you say to him?”  Nobody had an answer.  I said to myself, “I’m in the right class.”

He said, “Well, here’s what the Catholics will say: the church today is a great big thing and it looks very different from the simple thing you read about in the New Testament, but it’s the same just as that oak tree is the same organism as that little acorn.  What’s wrong with that picture?  The Catholic will say that Luther and Calvin broke off some branches of the church because it was really rotten and they tried to start a new one, but that can’t be done cause there’s only one Jesus.  And therefore, only one church.  What’s your answer to that?  What’s wrong with that picture?”  And nobody had an answer.  I said to myself, “I’m in the right class!”

And he said, “Well, here’s what’s wrong with that pictures, here’s what happened: Jesus founded one church indeed and it is the church described in the New Testament, and it’s like Noah’s Ark, and it did get rotten, and Luther and Calvin and Knox and others said, ‘Gee, this Ark is sinking!  We gotta scrape the barnacles off!’  So they scraped the barnacles off and restored it to its simple, pure, primitive, New Testament essence.  So we’re in the right church!  It’s the Catholics who are the upstarts.  They’re the ones who added all those pagan barnacles.”  I said, “Oh that makes me feel good.”  I remember asking a question, I said, “Professor, do you mean to tell me that, if my Catholic neighbor and I both found a time machine and went back to the first century,”  I still remember his look, “What’s this guy, a weirdo?  Science fiction?”  “…and worshipped together, that I as a Protestant would feel more at home in that church than he as a Catholic would?”  And then he smiled.  He said, “That’s exactly what I’m saying.”  I said to myself, “Good, that means that I don’t have to be a great theologian to figure out who’s right.  All I have to do is read the Church Fathers to prove to myself that they were all Calvinists.”  Well, I read the Church Fathers and proved to myself they were all Catholics, so that’s why I’m here.

But the very word “Protestant” means protesting, refusing some of the Catholic whole because they think it’s anti-scriptural and unscriptural barnacles added to what Christ gave us.  While the very word “Catholic” means universal, or whole.  The whole deal.  So this has a problem, apparently without a possible solution because no faithful Catholic could dream of unity with Protestants except on Catholic grounds.  For to be a Catholic is to believe that those grounds are holy grounds, divinely revealed.  It is the Protestants who must remove their shoes.  Catholics cannot negotiate away any of the deposit of faith because it is not theirs, it is Christ’s!  The divinely appointed mail carriers may not edit God’s mail.

wersja polska

przeczytaj część 1

2305098495_f1dc6f4545Złoty środek

Istnieje jednak złoty środek! Jest nim Jezus Chrystus. My nie jesteśmy w stanie tego dokonać. On jest. Musimy jasno zrozumieć te dwie prawdy. Głównym powodem, dla którego zjednoczenie nie miało miejsca jest nasza niewiara w owe dwie prawdy.

Sam Chrystus jest najmocniejszym źródłem zjednoczenia w świecie, gdyż jedność nie pochodzi z tego świata, lecz z nieba. Jego sposób zwycięży prędzej czy później, w ten czy w inny sposób. Nie wiemy, czy stanie się to prędzej czy później, i nie wiemy w jaki sposób do tego dojdzie. Wiemy jednak, że to nastąpi, gdyż jest to Jego wolą. Nie wiemy kiedy, nie wiemy jak, lecz wiemy kto.

Papież Jan Paweł II wyraził mocną nadzieję, że tak jak pierwsze tysiąc lat chrześcijańskiej historii upłynęło jako milenium chrześcijańskiej jedności, a drugie tysiąclecie stało się milenium chrześcijańskich podziałów w roku 1054 i w roku 1517 z rezultatem ponad dwudziestu tysięcy denominacji, tak trzecie tysiąclecie może się stać milenium chrześcijańskiej unifikacji, ponownej jedności.

Jak więc może dojść do zjednoczenia? Najgłębszy podział jest oczywisty pomiędzy katolikami a protestantami, gdyż wschodnie kościoły prawosławne pozostały w jedności, nie podzielone na dwadzieścia tysięcy różnorakich credo, kodeksów czy kultów. Zachowały one pełnię wiary katolickej. Z wyłączeniem uznania powszechnego autorytetu papieża, co było jednak zmienne na przestrzeni historii chrześcijaństwa zachowując jednocześnie sedno podważonej kwestii, może więc zmienić się ponownie. Papież wyraźnie podkreślił to w encyklice “Ut unum sint”. W jaki sposób jednak katolicy i protestanci mogą osiągnąć jedność? Odejdę całkowicie od kwestii czy anglikanie są katolikami, protestantami, czy przynależą do obu lub do żadnego z tych wyznań. Nie może to stać się na pewno przez osłabienie, poddanie lub kompromis żadnej z objawionych w boski sposób prawd!

Wszystkie znaczące różnice pomiędzy protestantami a katolikami dotyczą tego, ile obszaru owa kategoria bosko objawionych prawd dotyczy. Na przykład, doktryny kościoła dotyczące Maryji, świętych, siedmiu sakramentów, przeistoczenia i czyśćca katolicy przyjmują na podstawie wiary, że są one prawdziwe i objawione przez Boga. Protestanci odrzucają je twierdząc, że są one nieprawdziwe i nie objawione przez Boga. Protestanci mówią, że katolicy wierzą w zbyt wiele. Katolicy mówią, że protestanci wierzą w niewystarczająco (niewiele, zbyt mało). Protestanci mówią, że kościół dorzucił pewne rzeczy do oryginalnego, czystego i prostego objawienia Chrystusa z Nowego Testamentu. Protestantyzm jest więc zredukowanym katolicyzmem: katolicką arką odartą z niebiblijnych przylgniętych skorupiaków (naleciałości).

Kiedy byłem w Calvin College i interesowałem się sprawami związanymi z katolicyzmem, fascynując się nimi i czując się winnym, gdyż pochodziły one z niewłaściwego kościoła, zapisałem się na kurs historii kościoła, aby pozyskać więcej jasności w tej kwestii. W pierwszym dniu kursu, starszy już i bardzo mądry profesor zapytał: “Czym jest kościół?” Wszyscy tam zgromadzeni byliśmy studentami pierwszego roku, nikt więc nie miał pojęcia jak odpowiedzieć. Profesor kontynuował: “Pewnego dnia spotkacie katolika i powie on “Jesteś w złym kościele! Jesteś kalwinistą, w kościele założonym przez Jana Kalwina 500 lat temu. My jesteśmy w kościele Jezusa Chrystusa założonym 2000 lat temu” I co wtedy odpowiecie?” Nikt nie znał odpowiedzi. Pomyślałem sobie: “Ten kurs jest dla mnie”.

Kontynuował: “Katolicy powiedzą tak: kościół dzisiaj jest wielki i wspaniały i różni się od tego prostego, o którym jest mowa w Nowym Testamencie, lecz jest tym samym, tak jak dąb jest tym samym organizmem jak mały żołądź. Co tu się nie zgadza? Katolik powie, że Luter i Kalwin oderwali gałęzie kościoła, gdyż były one zgniłe, chcąc w ten sposób zacząć nowy kościół, lecz to jest niemożliwe, gdyż jest tylko jeden Jezus. Dlatego jest tylko jeden kościół. Jak na to odpowiesz? Co tu się nie zgadza?” Nikt nie miał w zanadrzu żadnej odpowiedzi. Pomyślałem sobie: “To jest kurs dla mnie!”

Znowu powiedział: “Oto, co tu się nie zgdaza: Jezus założył jeden kościół, ten opisany w Nowym Testamencie, jest on jak arka Noego, która jednak zgniła, i Luter i Kalwin i Knox i jeszcze inni powiedzieli: “Ludzie! Arka tonie! Musimy zeskrobać skorupiaki (naleciałości)! Wyczyścili więc arkę i przywrócili ją do prostej, czystej, prymitywnej istoty. Jesteśmy więc we właściwym kościele! To katolicy są parweniuszami (dorobkiewiczami). To oni przykleili te wszystkie pogańskie skorupiaki” Pomyślałem: “To mi się podoba”. Pamiętam, że zadałem pytanie: “Profesorze, czy ma pan na myśli, że jeśli ja i mój kolega katolik znaleźlibyśmy machinę przenoszącą w czasie i jeślibyśmy wrócili do pierwszego wieku”, pamiętam jego twarz: “Ten facet to chyba dziwak”, “i poszlibyśmy na spotkanie chrześcijan, to wtedy ja jako protestant czułbym się bardziej jak w domu w tym kościele, niż mój katolicki kolega?” Profesor uśmiechnął się i odparł: “Dokładnie to miałem na myśli.” Pomyślałem sobie: “Dobrze, oznacza to więc, że nie muszę być wspaniałym teologiem, żeby pojąć, kto ma rację. Muszę tylko poczytać pisma ojców kościoła, aby udowodnić sobie, że oni wszyscy byli kalwinistami”. Zabrałem się więc za czytanie pism ojców kościoła i udowodniłem sobie, że oni wszyscy byli katolikami, dlatego jestem tutaj.”

Lecz samo słowo “protestant” oznacza protest, odrzucenie pełni katolicyzmu, gdyż według myśli protestanckiej jest to i sprzeczne z Biblią i pełne niebiblijnych skorupiaków przylepionych do tego, co dał nam Chrystus. Słowo “katolicki” oznacza powszechny, uniwersalny, pełny. Tu jest więc problem, i prawdopodobnie jest on nierozwiązywalny, gdyż żaden wierny katolik nie jest w stanie wyobrazić sobie jedności z protestantami jak tylko na podłożu katolickim. Gdyż być katolikiem oznacza wierzyć, że to podłoże jest święte i bosko objawione. To prostestanci muszą zdjąć buty. Katolicy nie mogą negocjować żadnego z depozytów wiary, gdyż nie należą one do nich, lecz do Chrystusa! Listonosze wyznaczeni przez Boga nie mogą redagować Bożych listów.

Second part of Peter Kreeft’s article (Fragmenty artykułu Petera Kreefta) Ecumenism withut compromise

Share this Post

Unity. part 1

wersja polska poniżej


In essentials,

unity;

in non-essentials,

liberty;

in all things,

charity


It was probably St. Augustine, who said these words, long before schisms, disunity and denominational claims and clashes took place among Christians. Since the unity of all believers in Christ is very dear to me, I am always on the lookout for good theology and practicum behind the idea. Few days ago I have found a gem.
Below is the first part of the best lecture I have heard in years on possibility of Christian (Catholic, Orthodox and Protestant) reunion without compromise. It was done by Peter Kreeft, former Calvinist who grew up in a strong evangelical Protestant family, converted to Catholicism and became an apologist, professor of philosophy, author of over 40 books and a very sough after speaker.

I will post parts of it in the next few days.  Here is the first part from the whole article titled “Ecumenism Without Compromise”:

Introduction

I’d like to give a fairly short, fairly formal semi-lecture followed by an interesting discussion about ecumenism.  If we are to witness to the world, the problem is not only the world, the problem is in us.  And the problem in us is not just that we are wicked and foolish, that’s always the case.  We are also split, we’re divided.  We can ignore that, we can be dishonest and compromise our convictions, but obviously that’s not going to do any good.

Is there any hope for reunion?  I am increasingly convinced that there is much more hope than most of us think.  And my hope is based most fundamentally on the fact that the most passionate ecumenist in all of existence is Jesus Christ.  We all know His prayer to His Father just before His Crucifixion in John 17, “That they may be one even as Thou the Father art in me and I in Thee, that they also may be in Us, so that the world may believe.”  He explicitly connects apologetics and ecumenism.  “I in them and Thou in me, that they may become perfectly one, so that the world may know that Thou has sent me and has loved them even Thou hast loved me.”

If you read the first three chapters of 1 Corinthians, you will see that denominationalism was not just a scandal, but absolutely unthinkable and intolerable to St. Paul.  Because denominationalism is not the multiplying of subdivisions in an organization, it’s the amputation of limbs from an organism.  Just as no sane person loves war, so no sane Christian loves the war among Christians that so scandalizes the world and weakens our witness to it.  How could a divided church unify a divided world?  No more than an infected physician can heal himself.  But our divisions seem as intractable as war!

Here are 9 grounds for hope for ecumenical reunion that are commonly given, and not a one of them has worked:

  1. Reasonable compromises.
  2. Understanding and education: the hope that deep down, we’ll find that we don’t really disagree.  That we’re all saying the same thing in different words but just misunderstanding each other.
  3. Mystical experience: if you only have one, you’ll see that the previous point is true.
  4. Tolerance:  like a mutual non-aggression pact.  Why can’t we just get along?
  5. Subjectivism: reduction of THE Truth to “my truth” or “your truth” or “our truth.”
  6. Skepticism:  no one knows the truth anyway.
  7. Rational argument: perhaps we can persuade each other as in a scientific laboratory.
  8. A vague optimism:  Dickon’s Mr. McColbers, “Something will turn up!”
  9. Merely a temporary tactical and pragmatic union to fight a common enemy: an ecumenical jihad.  Good but not enough.  None of these is the golden key to reunion.

wersja polska

W rzeczach istotnych – jedność ,

w rzeczach nieistotnych – wolność,

a we wszystkim – miłość

Prawdopodobnie są to słowa św. Augustyna, który wypowiedział je na długo przed schizmami, podziałami, denominacjalnymi roszczeniami i starciami, które miały miejsce pomiędzy chrześcijanami. Jedność wszystkich wierzących w Chrustusa chrześcijan jest dla mnie ważnym tematem, dlatego zawsze wypatruję zsdrowych przesłanek teologicznych i practicum podtrzymujących tę ideę.  Parę dni temu znalazłam skarb.

Poniżej zamieszczam fragmenty wykładów, które uważam za jedne z najlepszych na jakie natknęłam się w ostatnich latach. Dotyczą one możliwości bezkompromisowego zjednoczenia chrześcijan (katolików, protestantów i prawosławnych).  Autorem jest Peter Kreeft, były kalwinista, wychowany w protestanckiej ewangelikalnej rodzinie, nawrócony na katolicyzm, profesor filozofii, autor ponad 40 książek i poszukiwany wykładowca.

Przez kilka kolejnych dni zamieszczę kolejne fragmenty. Pierwsza część artykułu: “Ecumenism Without Compromise”:

Wstęp

Chciałbym podzielić się krótkim i na wpół formalnym wykładem, po którym nastąpi interesująca dyskusja dotycząca ekumenizmu. Jeżeli mamy być świadectwem dla świata, problemem nie jest tylko świat, lecz problem jest w nas. I ten problem w nas nie opiera się tylko na fakcie, że jesteśmy niegodziwi i niemądrzy, gdyż tak w większości postępujemy. Jesteśmy również podzieleni, rozdarci. Możemy fakt ten ignorować, możemy pójść na kompromis wobec naszych przekonań i być nieszczerzy, lecz jest oczywistym, że na nic to się nie zda.

Czy istnieje nadzieja na ponowne zjednoczenie? Jestem nieustannie pod wrażeniem, że istnieje więcej nadziei na to, niż się nam wydaje. Podstawą mojej nadzieji jet zasadniczo fakt, że najgorliwszym ekumenistą na świecie był Jezus Chrystus. Wszyscy znamy Jego modlitwę skierowaną ku Ojcu tuż przed ukrzyżowaniem, w Ewangelii Jana rozdz.17:“…aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył…” Wyraźnie Jezus łączy w tym fragmencie ekumenizm z apologetyką. “Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.”

W lekturze pierwszych trzech rozdziałów 1 Kor można się przekonać, że denominacjonalizm był nie tylko skandalem, lecz zjawiskiem absolutnie nietolerowanym, wręcz nie do pomyślenia dla Sw. Pawła. Denominacjonalizm nie jest pomnożeniem podstruktur w organizacji, lecz amputacją kończyn w organiźmie. Tak jak nikt przy zdrowych zmysłach nie kocha wojny, tak samo żaden zdroworozsądkowy chrześcijanin nie kocha wojen pomiędzy chrześcijanami, gdyż jest to skandalem w oczach świata i osłabia nasze świadectwo. Czy podzielony kościół może zjednoczyć podzielony świat? Nie bardziej, niż zakażony lekarz może wyleczyć samego siebie. Lecz nasze podziały są tak nierozstrzygalne jak wojna!

Oto 9 płaszczyzn, powszechnie przytaczanych z nadzieją na ekumeniczne połączenie; żadna z nich jednak nie przyniosła dotchczas efektów:

1. Rozsądne kompromisy.

2. Zrozumienie i edukacja: nadzieja, że gdzieś tam w głębi zrozumiemy, że tak naprawdę to nie ma pomiędzy nami odmiennych zdań, że wszyscy mówimy o tym samym, a przyczyną nieporozumień jest poslługiwanie się odmiennym słownictwem.

3. Doświadczenia mistyczne: jeżeli miełeś chociaż jedno, uznasz, że punkt poprzedni jet prawdą.

4. Tolerancja: wspólny pakt o nieagresji. Dlaczego po prostu nie możemy się dogadać?

5. Subiektywizm: redukcja PRAWDY do “mojej prawdy” czy “twojej prawdy” lub do “naszej prawdy”.

6. Sceptycyzm: nikt i tak nie zna prawdy.

7. Argument racjonalny: być może jesteśmy w stanie przekonać się nawzajem w sposób podobny do ltego, jak to się dokonuje w laboratorium naukowym.

8. Nieokreślony bliżej optymizm: “Coś się wymyśli!”

9. Tymczasowa pragmatyczna i taktyczna współpraca zadzierzgnięta w celu walki ze wspólnym wrogiem: ekumeniczny jihad. Dobry, lecz niewystarczający sposób. żaden z tych punktów nie jest złotym środkiem do zjednoczenia.

Share this Post

what is left of the West

VERY GRAPHIC IMAGE BELOW!!!

Excerpt from the interview with Mother Teresa: ( by the way, she prayed four hours a day)

Times:

You and Pope John Paul II have spoken out against life-styles in the West, against materialism and abortion. How alarmed are you?

Mother Teresa:

I always say one thing. If a mother can kill her own child, then what is left of the West to be destroyed? It is difficult to explain, but it is just that.

Exerpts from Abortion Tv:

Why Abortions Are Performed

  • The overwhelming majority of all abortions, (95%), are done as a means of birth control.

  • Only 1% are performed because of rape or incest;
  • 1% because of fetal abnormalities;
  • 3% due to the mother’s health problems.

Source: Central Illinois Right To Life

Reasons Women Choose Abortion (U.S.)

  • Wants to postpone childbearing: 25.5%
  • Wants no (more) children: 7.9%
  • Cannot afford a baby: 21.3%
  • Having a child will disrupt education or job: 10.8%
  • Has relationship problem or partner does not want pregnancy: 14.1%
  • Too young; parent(s) or other(s) object to pregnancy: 12.2%
  • Risk to maternal health: 2.8%
  • Risk to fetal health: 3.3%
  • Other: 2.1%

Source:Bankole, Akinrinola; Singh, Susheela; Haas, Taylor. Reasons Why Women Have Induced Abortions: Evidence from 27 Countries. International Family Planning Perspectives, 1998, 24(3):117–127 & 152 As reported by:The Alan Guttmacher Institute Online:

baby aborted at 22 weeks

According to LifeSiteNews.com, Obama is planning to implement unrestricted abortion in the USA by signing Freedom of Choice Act, which would nullify any state or federal laws blocking or restricting abortion and invalidate any limitations the Supreme Court has put on abortion.

A proposed “Freedom of Choice Act” is not about freedom at all, says cardinal Justin Rigali, the chairman of the U.S. bishops’ Committee on Pro-Life Activities.

Cardinal Justin Rigali, archbishop of Philadelphia, pointed out the faulty logic in the proposed act in a letter Friday to all members of Congress.

The act “would deprive the American people in all 50 states of the freedom they now have to enact modest restraints and regulations on the abortion industry. FOCA [the Freedom of Choice Act] would coerce all Americans into subsidizing and promoting abortion with their tax dollars. And FOCA would counteract any and all sincere efforts by government to reduce abortions in our country,” the cardinal affirmed.

Cardinal Rigali warned that the act is not a mere codification of the Supreme Court’s decision to legalize abortion. Instead, it would affect anti-abortion laws and policies that are in effect because they do not conflict with Roe v. Wade. These include such things as policies to protect women’s safety, parental rights and informed consent.

“The operative language of FOCA is twofold,” Cardinal Rigali explained. “First it creates a ‘fundamental right’ to abortion throughout the nine months of pregnancy, including a right to abort a fully developed child in the final weeks for undefined ‘health’ reasons. No government body at any level would be able to ‘deny or interfere with’ this newly created federal right.

“Second, it forbids government at all levels to ‘discriminate’ against the exercise of this right ‘in the regulation or provision of benefits, facilities, services, or information.’ For the first time, abortion on demand would be a national entitlement that government must condone and promote in all public programs affecting pregnant women.”

The prelate included a legal analysis of FOCA’s possible consequences with his letter to Congress.

“Members of both parties have sought to reach a consensus on ways to reduce abortions in our society,” wrote Cardinal Rigali. “However, there is one thing absolutely everyone should be able to agree on: We can’t reduce abortions by promoting abortion. […] No one who sponsors or supports legislation like FOCA can credibly claim to be part of a good-faith discussion on how to reduce abortions.”

Evangelical Manifesto

Even TIME recognizes Evangelicals influence upon every aspect of life in USA. In 2007 Evangelicals constituted about 29 % of population in USA (Catholics 25%, main line Protestants 14%). Called to existence in 1942, National Association of Evangelicals gathered many, and today includes about 60 denominations with 45, 000 churches under it’s wings. They are more heard about and more Media covered than other Christian groups. They are not easily defined and vary from country to country.

Evangelical Manifesto has been released. It’s been worked on for 3 years and it should open up a discussion, reform the image of the Evangelicals in USA, call them to the rededicate their lives to Christ and possibly unite those who identify themselves with this group.

It is trying to redefine the core of evangelicalism, moving it from a politically obsessed right doers toward Christ fascinated, Sermon of the Mount followers, wanting to be

“defined theologically, and not politically, socially, or culturally.”

Recognizing it’s stand with time relevant causes (Wilberforce among others are mentioned) in the past, Manifesto calls Evangelicals for separation from any political views which lead to the peculiar position of being owned by it, and into the

“allegiance higher than party, ideology, economic system, and nationality.”

According to the Manifesto, Evangelicals should oppose theocracy, prefer “religious liberty for people of all faiths”, warning at the same time against European animosity toward any religious influences upon society. It also recognizes the age of Internet, as the globalization creeps upon every human being tempting the hearts with secularism as well as religious extremism.

Article by Os Guiness, regarding the Manifesto.

Polski komentarz na temat Manifestu Ewangelikalnego.